EKRANIZACJE GIER
Zrobić dobrą ekranizacje gry to ciężka sprawa. Nie dość że trzeba tak poprowadzić scenariusz żeby zainteresować widzów, którzy z grą, na podstawie której jest film, nie mieli żadnego kontaktu, to jeszcze trzeba zadowolić tych, którzy znają grę i oczekują tych samych lub podobnych przeżyć co trzymając pada w ręku. Od tych drugich najczęściej cały sztab ludzi pracujących nad danym filmem najbardziej dostaje po głowie. Zawsze jest ktoś niezadowolony, kto grał i myślał, że będzie inaczej.
Problem w wiernym przenoszeniu gry na duży ekran polega przede wszystkim na czasie. Czas nie pozwala zmieścić wszystkiego co mieliśmy możliwość uświadczyć w grze na 2 lub 3 godziny filmu. Dlatego scenarzyści wyłapując, wg nich, ciekawsze momenty z gry wrzucając je do filmu, oś fabularną prowadzą tak, żeby wszystko wytłumaczyć w jak najkrótszym czasie. Niestety w praktyce wychodzi często tak, że po prostu widz się za bardzo musi zastanawiać, co było przyczyną wielu wydarzeń, w grze jest to tłumaczone, w filmie z kolei zostaje po prostu pokazane. A ten, kto grał w grę, wytyka zdawkowość tak zwanych momentów.
W kolejnych artykułach przedstawię najbardziej popularne ekranizacje gier wideo.
STREET FIGHTER
Reżyser Steven E. De Souza w 1994 roku, kiedy naiwna fabuła i efekty specjalne doprowadzały widzów do ekstazy, postanowił zrobić Street Fightera na podstawie gry o tym samym tytule, traktującej o walkach ulicznych wojowników. Sama gra utrzymana w środowisku 2D była czymś co przykuwało miliony graczy przed komputery i pierwsze konsole stacjonarne. Bohaterowie gry byli wręcz idealni , walcząc różnymi technikami stawali się idolami wielu graczy na całym świecie.
Steven poczuł kasę i napisał scenariusz wrzucają wszystkie ciekawsze postacie do garnka przyprawiając tragiczną fabułę i nawet na tamte czasy kiepskimi choreografiami walk. To że gra nie posiadała żadnej fabuły nie oznacza że film nie musi, w tym przypadku niestety tak było.
Jean – Claud Van Damme (Guile) i Kylie Minogue(Cammy) są tak drętwymi postaciami, że na pewno nikt nie ma ochoty już nimi walczyć na ekranie telewizora. Główny zły, Raul Julia (Bison) robi z siebie tak żałosnego drania, że ma się wrażenie nawet dziecko da sobie z nim radę. Walki są tragiczne, kompletnie bez dynamiki, którą w grze non stop odczuwamy. Historia porwania zakładników została wymyślona chyba podczas śniadania reżysera, który również jest scenarzystą. Zdecydowanie szkoda czasu na ten film.

CAŁKIEM PRZYZWOITY PLAKAT (TYLKO PLAKAT)
Jeśli ktoś jednak chce rzucić okiem na fragmenty, to na YouTube.com znalazłem coś takiego:


